Rekrutacja – jak zrobić dobre pierwsze wrażenie?

Rekrutacja – jak zrobić dobre pierwsze wrażenie?

Pierwsze wrażenie, jakie wywrzemy na pracodawcy, może nas albo przekreślić w jego oczach albo wręcz przeciwnie – sprawi, że zostaniemy pozytywnie zapamiętani i być może zatrudnieni. A więc często to ono niestety decyduje o przebiegu naszej kariery.

Niestety, bo jest budowane przez rozmówcę podświadomie i zwykle zafałszowuje nasz obraz. Skoro jednak wiemy jak działa ten mechanizm, wykorzystajmy go na swoją korzyść.


Efekt z piekła rodem

Specjaliści z dziedziny komunikacji wyróżnili zjawisko efektu „halo”. Odnosi się on właśnie do pierwszego wrażenia, wywieranego na nas przez nowo poznaną osobę. Zjawisko to zakłada, że w ciągu pierwszych kilkunastu, a nawet kilku sekund kontaktu, odruchowo wyrabiamy sobie określone zdanie na czyjś temat, które w dalszych relacjach może procentować. Przykładowo, jeśli dana osoba przywita się z nami z uśmiechem na ustach, będziemy przekonani, że jest sympatyczna i radosna, a to wzbudzi nasze zaufanie do niej. W rzeczywistości nie wiemy czy jest godna tego zaufania, a nawet czy na co dzień ma równie entuzjastyczne nastawienie. Udało jej się jednak stworzyć „anielski efekt halo”, czyli niezależnie od swoich przywar i codziennego usposobienia sprawić wrażenie kogoś, kogo można łatwo polubić.

A teraz wyobraźmy sobie inną sytuację. Poznajemy nową osobę, która na powitanie podaje nam tak zwaną „śniętą rybę”, czyli wiotką, niemalże bezwładną dłoń. Co sobie wtedy myślimy? Że mamy do czynienia z kimś niepewnym siebie, zamkniętym i mało energicznym. To z kolei „szatański efekt halo”. Ilekroć później spotkamy tę osobę na naszej drodze, przypomni nam się jej niemrawy uścisk i nieciekawe wrażenie, jakie na nas zrobiła.

Wniosek: wszystko, co da się łatwo dostrzec, może wpłynąć korzystnie lub niekorzystnie na nasz odbiór. Zakres zachowań, których dotyczy pierwsze wrażenie, obejmuje głównie komunikację niewerbalną, a więc to, jaką mamy mimikę twarzy, jak jesteśmy ubrani, jak pachniemy, jaką przyjmujemy postawę ciała i jakim tonem głosu mówimy. To, co mówimy, ma znaczenie jedynie w marnych 7%.


Test mowy ciała

W obliczu tych faktów, rekrutacja do pracy staje się prawdziwym wyzwaniem. Musimy uważać na wszystko, aby przypadkiem nie wywołać szatańskiego efektu halo. Pamiętajmy o tym, że rekrutacja to proces – oprócz samej rozmowy kwalifikacyjnej, obejmuje też między innymi zaproszenie na nią, co często odbywa się telefonicznie. Jak zrobić dobre wrażenie na rekruterze przez telefon? Przede wszystkim warto być przygotowanym na to, że ktoś z firmy do nas zadzwoni. Może się okazać, że już wtedy zostaniemy zapytani, dlaczego interesujemy się daną posadą. Odpowiadajmy z pewnością siebie w głosie, przyjaznym tonem, energicznie. Nie dopuśćmy też do tego, aby w trakcie rozmowy pojawiły się zakłócenia. Wyjdźmy lepiej z głośnego pomieszczenia, a w razie braku zasięgu, koniecznie oddzwońmy.

Przed samą rozmową dokładnie się przygotujmy, tak pod względem merytorycznym, jak i wizerunkowym. Nasze ubrania powinny być odpowiednio eleganckie i z klasą, dostosowane do rangi stanowiska, na jakie aplikujemy. Przede wszystkim jednak muszą być czyste, wyprasowane i schludne. Dziura w marynarce lub oczko w rajstopach niechybnie utkwią w głowie rekrutera. Nie należy zakładać dużej ilości biżuterii oraz wykonywać rzucającego się w oczy makijażu. Zadbajmy też o to, żeby nie powalić rozmówców zapachem – ani ciężkich perfum, ani własnego ciała po maratonie biegowym do biura.

Zróbmy również wszystko, aby się nie spóźnić. Niestety awaria samochodu lub odwołanie pociągu czy tramwaju to przypadki, które dość często chodzą po ludziach. Na umówione spotkanie dobrze jest dotrzeć chwilę wcześniej, aby mieć jeszcze kilka minut na skontrolowanie wyglądu, zdjęcie płaszcza i wzięcie paru głębokich wdechów.

Po wejściu na rozmowę trzeba się elegancko przywitać – z uśmiechem, pewnym uściskiem dłoni i wyprostowaną postawą ciała. Przygarbienie lub na wskroś widoczne zdenerwowanie dadzą znać pracodawcy, że kiepsko radzimy sobie ze stresem i mamy niskie poczucie własnej wartości. Nie krzyżujmy ramion na klatce piersiowej, jeśli nie chcemy zostać zaszufladkowani jako osoby zamknięte i zdystansowane. Ruchy i gestykulacja mają być swobodne, ale nie zanadto luzackie lub zamaszyste. I na koniec: patrzmy rozmówcy w oczy i przybierzmy postawę aktywnego słuchacza.


Elżbieta Gwóźdź

 

Google+

Komentarze