Freelancing – czy to się opłaca?

Freelancing – czy to się opłaca?

Niedawno Henryka Bochniarz udzieliła wywiadu, w którym stwierdziła, że etat to przestarzała forma zatrudnienia. W takim razie, jeśli nie etat, to co? Jedną z opcji jest freelancing – praca wyłącznie na własny rachunek.

Marzenie etatowców

Kilka lat pracy na etacie może się uprzykrzyć. Dopada nas rutyna i cierpimy z powodu braku elastyczności, zbyt mało oferuje się nam wyzwań, wolności oraz nowych doświadczeń. W dodatku nienawidzimy swojego szefa, a przyjaciół mamy i tak poza biurem. To wszystko sprawia, że nagle zaczynamy dusić się w sztywnym gorsecie etatowej posady i odkrywamy w sobie zadatki na wolnego strzelca.

Taka forma zarabiania na życie wydaje się nam bardzo atrakcyjna. Rzeczywiście można być wreszcie panem własnego czasu, spać codziennie do południa, nikt nie dyktuje nam warunków, no i zapominamy o irytującej koleżance z biurka obok. Freelancerzy słyną też z wysokich zarobków oraz z tego, że kochają swoją pracę. Czy można wyobrazić sobie coś lepszego?

To tyle na temat stereotypów. Niestety, większość powyższych założeń można uznać za nieprawdziwe i mocno naciągane. Zwykle ludzie idealizują pracę wolnego strzelca, bo nie zdają sobie sprawy z tego, że nawet freelancing, pomimo licznych plusów, ma też kilka minusów, i to takich, które mogą zniechęcić na dobre. Przede wszystkim, co z tego, że warunków nie dyktuje nam szef, skoro robi to za niego wolny rynek, czasem o wiele bardziej wymagający? Tutaj nie ma czasu na bezczynność i obijanie się. Z prostej przyczyny – wynagrodzenie nie jest stałe, a zależy dokładnie od tego, ile się napracujemy. A więc rozwlekłe przerwy na kawę co godzinę są naprawdę nieopłacalne. Za dużymi zarobkami idą też ogromne nakłady pracy i oznacza to zwykle zajmowanie się obowiązkami zawodowymi o wiele dłużej niż osiem godzin dziennie. Ponadto obowiązki te to już nie tylko standardowa porcja zajęć na każdy dzień, ale też zadania związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. A więc sprawy takie jak: rachunki, wypełnianie faktur, rozliczanie się, ściąganie należności od klientów czy monitorowanie konkurencji to nowe, wcale nielekkie obciążenie, które wszak na etacie nas nie dotyczyło.

W pojedynkę musimy zadbać także o reklamę oraz dobry PR i stale pozyskiwać nowych kontrahentów. Zarówno to, jak i księgowość możemy co prawda scedować na barki wynajętej firmy zewnętrznej, ale nie obejdzie się wtedy bez dodatkowych kosztów.

Jak widać więc, praca freelancera nie jest wcale taka kolorowa, na jaką wygląda. Nawet późne wstawanie nie należy do jej dobrodziejstw. Najczęściej, aby wyrobić się ze zleceniami (a przecież mamy ich dużo, bo chcemy dużo zarobić), jesteśmy zmuszani do budzenia się o świcie. Wolni strzelcy poświęcają swojej pracy często o wiele więcej czasu niż etatowcy. W dodatku przyszłość jest stale nieprzewidywalna – trudno poczuć bezpieczeństwo i stabilizację, gdy nie ma się pewności, czy zlecenia nagle się nie skończą. To generuje stres i ciągłe napięcie.


Freelancing – szkoła życia

Mimo tych wszystkich ciemnych stron, coraz więcej osób decyduje się na wykonywanie elastycznego zawodu. Robią to głównie ludzie młodzi, nierzadko wchodzący dopiero na rynek pracy. Ale wielu wolnych strzelców to właśnie ci, którzy lata przepracowali na etacie i w końcu rzucili go, w pełni świadomi nadchodzących konsekwencji i wyzwań. Wśród freelancerów najwięcej jest fotografów, pisarzy, dziennikarzy, redaktorów i copywriterów, specjalistów od reklamy, doradców, tłumaczy, filmowców, malarzy, itd. To głównie artyści i humaniści, którzy swoją pracę, przede wszystkim dzięki internetowi, mogą wykonywać w domu. Każdy, kto chciałby zarabiać na swoje utrzymanie tak jak oni, powinien jednak dysponować określonym zestawem cech. Niezbędna jest systematyczność i zapał do pracy. Samodyscyplina zaś to absolutny fundament. Pozwala pracować na podwójnych obrotach, gdy dzień wcześniej spontanicznie zrobiliśmy sobie wolne (to jednak jest możliwe). Przyda się też wytrwałość i otwartość na zmiany, na wypadek, gdyby nasz biznes okazał się w pewnym momencie nierentowny. No i jeszcze wypada naprawdę kochać swoją pracę, skoro będziemy w niej przez całą dobę. Jeśli mamy to wszystko, wtedy pewnie freelancing nam się opłaci i przyniesie większe korzyści niż etat.


Elżbieta Gwóźdź

 

Google+

Komentarze